Seminarium KEN-JITSU z Soke Toshimichi Takeuchi, Namysłów 15-17 kwietnia 2005

„Na zaproszenie shihana Krzysztofa Jankowiaka wybraliśmy się (ja i Grześ) na seminarium do Namysłowa. Tym razem nietypowo, bo pociągiem. Podróż jak podróż – minęła w miarę szybko.
Zajęcia oprócz głównego gościa SOKE TOSHIMICHI TAKEUCHI mieli prowadzić również:
SHIHAN RYSZARD ZIENIAWA – Judo,
SHIHAN KRZYSZTOF JANKOWIAK – Ju Jutsu,
SENSEI ZBIGNIEW KARALUS – Kyudo,
oraz ja (Przemysław Burzyński) Hakko Den Shin Ryu Ju Jutsu.
Na miejscu po rozlokowaniu się w hoteliku i spotkaniu z Soke Toshimichi Takeuchi – pierwsze zajęcia, w piątek, miałem przyjemność poprowadzić osobiście (Hakko). Nie mnie oceniać jak było, dziękuję tylko uczniom za wyrozumiałość i cierpliwość.
Wieczorkiem kolacyjka i spotkanie integracyjne.
W sobotę rześcy i wypoczęci wstaliśmy na kolejne zajęcia – ken-jitsu. Grupa zawansowana miała zajęcia z Soke, zaś początkujący z Marcinem Gorgoniem – asystentem Soke.
Pierwszy raz miałem kontakt z ken-jitsu i byłem ogromnie zadowolony z zajęć. Niezliczona ilość cięć i kombinacji. Po zajęciach z Soke, judo prowadzone przez Shihana Ryszarda Zieniawę. O 14:00 zawitały do nas władze miejskie z panem burmistrzem na wręczenie książki o 10-leciu klubu „BUSHI”. Po zajęciach przerwa i obiadek w domu kultury. Od 17 zaczęliśmy kyudo prowadzone przez sensei Zbigniewa Karalusa. Brak mi słów aby to opisać. Podejście, zajęcie pozycji, założenie strzału na cięciwie. Tylko ty i łuk. I co najciekawsze, nie jest ważne czy trafisz. Spokój i harmonia, pełne wyciszenie. Potem znów Hakko. Wieczorkiem kolacyjka i ludzie byli tak padnięci że poszliśmy spać.
Niedziela kolejny dzień. Ta sama kolejność co w sobotę. Ken-jitsu, potem Kyudo ( w między czasie trochę Judo i Hakko).
Jedyny mój mankament to rozwalone kolano, które nie pozwoliło mi w pełni poćwiczyć ken-jitsu. Tutaj wielkie podziękowania dla Andrzeja, który podratował akupresurą moje kolanko.
Wielkie podziękowania dla Krzysztofa Jankowiaka za zorganizowanie seminarium i zaproszenie mojej skromnej osoby i jego uczniom za wszelkie przygotowania.
Dziękuje Soke Toshimichi Takeuchi i Marcinowi Gorgoń za możliwość poznania i ćwiczenia ken-jitsu (długa droga przede mną).
Za kyudo – sensei Zbigniewowi Karalusowi, jak tylko będę miał okazję pojawić się na kyudo będę.
I oczywiście podziękowania dla Tomka „Cumo” za podpowiedzi i kilka kruczków przy katanie i za podwózkę do Poznania.
Do wszystkich którzy byli, wielkie dzięki za możliwość ćwiczenia z wami, a do tych co nie byli – ŻAŁUJCIE !!!! BYŁO WARTO. Przemek B.”